Czuję, że pogoda powoli wraca. Czy u Was ostatnio też było tak chłodno? Bo ja zdecydowanie wole jak jest ciepło.
Ostatnio praktycznie nic nie robię tylko miotam się po kątach. Postęp nastąpił wczoraj, ponieważ wzięłam się za pieczenie. Po raz pierwszy ruszyłam pieczenie ciasta z owocami i.... udało mi się! Pozaznaczałam już sobie kilkanaście przepisów i będę eksperymentować, niektóre przepisy wręcz wołają o wykonanie :D
Dziś także planowałam zrobić coś produktywnego, ale jakoś tak się zasiedziałam, a teraz piszę post. Próbowałam podejść do malowania, ale oczywiście nigdzie w domu nie ma ani kropli białej farby. A ja niestety bez niej nic nie zrobię.
Popołudniu powinnam iść na zakupy z Syl, która planuje kupić prezent urodzinowy dla Ju. W sumie nie wiem czy pójdę, chociaż przydało by się upolować jakąś sukienkę letnią i oczywiście tą pechową białą farbę! Jednak ja najlepiej wskoczyłabym do basenu lub leżała na trawie :X Dlaczego, gdy się na nic nie ma czasu to ma się tysiąc chęci na wszystko, a jak już się ma ten czas to chce się tylko spać?
***
Udało mi się wykorzystać deseczkę, która leżała i nigdy nie miałam gdzie ją wcisnąć. Tu oto kompozycja z bułeczkami i morelowym, pomarańczowym lub radioaktywnym dżemem :)
I upieczone ciasto:
Ah ta moja fotografia kulinarna xD



















